Aktualności

Stanisław Smoliński po raz kolejny potwierdził, że jest znakomitym wieloboistą
2010-06-13 22:24:31

To był mój trzeci start w klasycznym pięcioboju lekkoatletycznym. Wciągnął mnie w to Stasiu Smoliński - wielokrotny medalista mistrzostw Polski. Jego osiągnięcia są godne podziwu tym bardziej, że w odróżnieniu od swoich konkurentów, treningowi specjalistycznemu nie poświęca zbyt wiele czasu. Takich konkurencji jak sprint czy skok w dal próżno szukać w jego planie treningowym. Takie cechy jak szybkość, skoczność i technika rzutu leżą w jego naturze. Jak sam żartuje wszystko dzięki temu, że za młodu był rozrabiaką i często rzucał kamieniami po czym szybko uciekał. Ja niestety byłem poukładanym dzieckiem.  

Osiągnięcia Stanisława Smolińskiego w pięcioboju:

1 miejsce w klasyfikacji generalnej w 2004 r.
2 miejsce w klasyfikacji generalnej w 2003 i 2005 r.
1 miejsce w kategorii wiekowej M50 w 2003, 2004, 2005 oraz M55 w 2008 i 2009 r.
2 miejsce w kategorii wiekowej M 45 w 2002 r.

Przygotowania do mistrzostw były bardzo podobne do poprzednich, czyli marne. Po ostatnich zawodach w 2009 r. obiecaliśmy sobie, że przygotowania potraktujemy poważnie (podobnie było po zawodach w 2008 r.). Kiepsko wyszło, bo sam trening do wieloboju jest bardzo trudny. Trzeba spędzić sporo czasu na siłowni i co jeszcze ważniejsze należy doskonalić technikę. Z siłownią jest o tyle prościej, że wystarczy znaleźć na to czas. Nauka techniki rzutu dyskiem czy oszczepem to już wyższa szkoła jazdy. Do tego koniecznie trzeba mieć nauczyciela, kogoś kto pokaże błędy i powie jak je korygować. Mieliśmy w planie z kimś takim nawiązać kontakt, jednak zabrakło na to czasu. Dalej byliśmy skazani na improwizowanie. Może, gdyby udało się namówić więcej osób do startu w wielobojach, to o motywację byłoby łatwiej. Na nasze oko kilku kolegów się nadanie. Na razie bez nazwisk, bo się chłopaki speszą. Ale ten wysoki i ten barczysty to i owszem mają potencjał. Popracujemy nad nimi.

Mistrzostwa Polski Weteranów w Pięcioboju LA w Koszalinie odbywają się po raz drugi. Poprzednio mistrzostwa wiele lat były organizowane w Stargardzie Szczecińskim, lecz przeniesiono je z uwagi na lepszą infrastrukturę w Koszalinie.

Na ostatnim treningu przed zawodami Stasiu dał mi dobrą radę „... nie możesz podchodzić do tych zawodów zbyt poważnie, bo dopiero wtedy będzie kiepsko". Nad naszym spokojem miał czuwać kierownik drużyny Tadziu Plata. Wywiązał się z zadania wyśmienicie, do tego dawał cenne uwagi i wykonał dokumentację fotograficzną. 

Pomimo, że staraliśmy się podejść do zawodów na luzach, to dało się wyczuć lekkie podenerwowanie, szczególnie na początku przy skoku w dal. Tej konkurencji nie trenowaliśmy wcale, niepewność była zatem zrozumiała. Jeszcze kilka lat temu skok w dal był mocną stroną Stasia, który spokojnie przekraczał 5 m. Ale wieku nie da się oszukać, organizm kiepsko znosi duże przeciążenia przy skoku. Stąd częste kontuzje, szczególnie u starszych zawodników. Konkurs skoku w dal był podobny do ubiegłorocznego. Stasiu pogubił się nieco na rozbiegu i w efekcie tylko jeden skok można było uznać za trafiony. Tu główni jego konkurenci nadrobili sporo. Moje skoki pozostawię bez komentarza. Okazuje się, że nie wystarczy trafiać w belkę, trzeba jeszcze dysponować odbiciem.

Druga konkurencja to rzut oszczepem. Dla mnie czarna magia. Zrezygnowałem z rzutów próbnych, żeby mnie palcami nie wytykano. W konkursie musiałem rzucać i rzuciłem. Ku mojemu zaskoczeniu pierwsza próba, nie tylko w konkursie ale i w tym roku, okazał się rekordowa. Ponad 25 m w pełni mnie zadawalało.

Inne cele miał Stanisław, oszczep to była jego mocna strona. Obawy jednak były, bo obok skoku w dal i biegu na 200 m oszczep często powoduje kontuzje. Do tego na kilkanaście dni przed zawodami Stanisław podczas rzutu uległ lekkiej kontuzji ramienia. Na szczęście poszło nieźle, ponad 31 m to mniej więcej tyle, co najgroźniejszy konkurent do drugiego miejsca Julian Pełka. W tej kategorii poza zasięgiem był Marek Grzyb, który rzutem na odległość ponad 50 m był poza zasięgiem nawet dla tych z młodszych kategorii.

Sprint na 200 m pierwszy rozpoczął Stanisław. Po biegu był zadowolony z wyniku i do tego  nieznacznie wyprzedził najgroźniejszego rywala. Dał mi też cenna uwagę, abym zbyt dużo sił nie tracił na początku dystansu po łuku, bo jest silny przeciwny wiatr. Zdecydowałem się na start z zawodnikami z kat. M 40 ustawiając się na skrajnym zewnętrznym torze. Wystartowałem spokojnie i dopiero po zrównaniu przy wyjściu na prostą, kiedy byłem na końcu stawki przyspieszyłem angażując w bieg wszystkie siły. Finisz był skuteczny, bo na ostatnich metrach wyprzedziłem dwóch zawodników, z którymi rok temu wyraźnie przegrałem.

Bieg na 200 m wyraźnie poprawił nam nastroje, choć kosztował nas wiele sił. Wyniki naprawdę przyzwoite biorąc pod uwagę to, że sprintów nie trenujemy.

Następną konkurencję rzut dyskiem trochę trenowaliśmy, choć bez fachowej kontroli. Miałem nadzieję na poprawienie rekordu 21,39 m., ale już pierwszy rzut pokazał, że nie będzie dobrze. Drugi rzut również w siatkę i pozostał tylko jeden, z konieczności wykonany ostrożnie. Nie przekroczyłem 20 m chyba dlatego, że to co zaczęło wychodzić na treningach przy rzutach dyskiem 1,5 i 1,25 kg nie przełożyło się na rzuty dyskiem 2 kg.

Stasiu też miał kłopoty w kole, ale wybrnął z tego dość dobrym rzutem na odległość ponad 24 m. My z Tadziem czekamy na rzut ok. 30 m, bo takie są jego możliwości.

Przed biegiem na 1500 m niepokój budziło tylko to, że w nogach czuliśmy trudy czterech konkurencji, szczególnie bieg na 200 m. Jak się później okazało obawy nie potwierdziły się. Stasiu startował pierwszy. Jest bardzo znany w środowisku wieloboistów, szczególny podziw wzbudzają jego wyczyny na 1500 m, gdzie niejednokrotnie niwelował znaczną stratę punktową do rywali. Kroku Stasiowi mogą dotrzymać tylko bardzo dobrzy wieloboiści i to z młodszych kategorii. Nasz zawodnik był świadomy swojej przewagi w biegu ale ta ostatnia konkurencja kosztowała go wiele sił. Powodem tego była zła taktyka. W 2008 r. obserwowałem bieg, gdzie Stasiu pierwsze 400 m rozpoczynał w zawrotnym tempie, po to żeby wycieńczonym dobiec do mety. Czasy uzyskiwał zawszy przyzwoite, ale kosztowało go to bardzo wiele zdrowia. Rozwiązanie okazało się bardzo proste. Było to bieganie z nastawionym zegarkiem, który sygnalizował ustawiony wcześniej czas, w jakim powinno pokonać się każde 400 m. Dzięki temu i tym razem bieg był bardzo spokojny i równy. Stasiu przybiegł drugi uzyskując bardzo dobry czas 5:17. Na mecie czuł się bardzo dobrze i czekał na okrutnie mordujących się na dystansie wieloboistów. Widząc bardzo marny wynik konkurenta do srebra był już pewien sukcesu.

Mój bieg był bardzo podobny. Po starcie zająłem swoje miejsce w szyku, czyli za Arkiem Kozakiem. Za każdym okrążeniem Arek powiększał przewagę nade mną, a ja nad kolegą z Goleniowa Wiesławem Chabraszewskim. Metę przekroczyłem z przyzwoitym wynikiem 4:55.

Na koniec najprzyjemniejszy moment - dekoracja. W trakcie trwania zawodów motywowałem Stasia żartując, że mam już napisana relację z tych zawodów i nie będę jej zmieniał. Przewidywania przedstartowe spełniły się w stu procentach. Stanisław zrobił swoje z czego był bardzo zadowolony. W jego kategorii M55 zgodnie z przewidywaniami zwyciężył debiutujący w tej kategorii Marek Grzyb z Olsztyna. Wielokrotny mistrz i rekordzista kraju dołożył do swojej kolekcji następny wyśrubowany rekord.

Z naszego regionu na drugim miejscu podium w kat. M40 stanął Wiesław Chabraszewski. Zawodnik z Goleniowa pomimo kontuzji startował dość dobrze. Zdecydował się na start, bo bronił  mistrzostwa z 2009 r., które zdobył w debiucie.                

Pięciobój to bardzo trudna i wyczerpująca dyscyplina sportu. W niedzielny poranek trudno mi było zwlec się z łóżka. Wszystko mnie bolało, a tu jeszcze trzeba było spełnić obowiązek rodzinny i jechać z córką na konkurs taneczny. Tu córka była lepsza ode mnie, bo wraz z zespołem Swing wygrała konkurs taneczny o tematyce marynistycznej.     

 Artur Potasznik

Fotorelacja

zdjcie0245_600

 

zdjcie0246_600

Otwarciezdjcie0242_600

Spokój Stasia

zdjcie0249_600

Narada

zdjcie0254_600

Rozgrzewka

zdjcie0253_600

Stasiu trochę mniej sie rozgrzewał

zdjcie0260_600

Moje kiepskie skoki

zdjcie0259_600

Stasiu skoczył tak, że trudno było go złapać w kadrze, szkoda tylko że skok był spalony

zdjcie0261_600 

Ten skok już dobry

zdjcie0264_600

Luzik przed oszczepem

zdjcie0267_600

Tak wygląda nieprawidłowy rzut

zdjcie0266_600

a to poprawny rzut

zdjcie0268_600

tu widać ile Stasiu wkłada w to sił

zdjcie0270_600 

Stasiu finiszuje na 200 m, obok Julian Pełka

zdjcie0274_600

Na ostatnich metrach wyprzedzilem dwóch kolegów

zdjcie0278_600

zdjcie0275_600

Moje rzuty dyskiem trawiały w siatkę

zdjcie0276_600

Udany rzut Stasia

zdjcie0279_600

Początek biegu na 1500 m, Stasiu zaczyna spokojnie

zdjcie0280_600

Obok Stasia z nr 82 Marek Grzyb rekordzista w kat M55

zdjcie0282_600

Środkowa część biegu

zdjcie0290_600

Finisz na 1500 m

zdjcie0293_600

Start na 1500 m do mojej serii

zdjcie0294_600

Po starcie zająłem swoje miejsce w szyku

zdjcie0303_600

Na trasie bezkonkurencyjny w biegu Arek Kozak

zdjcie0304_600

350 m do mety, Arek daleko z przodu

zdjcie0305_600

Na 3 miejscu Wiesław Chabraszewski z Goleniowa

zdjcie0307_600 

Dalej typowi wieloboiściu

zdjcie0309_600

Srebro na szyi Stasia

zdjcie0310_600

Całe podium M55 1. Marek Grzyb, 2. Stanisław Smoliński, 3. Julian Pełka

zdjcie0323_600

Podium kat. M40 na drugim miejscu Wiesław Chabraszewski z Goleniowa

zdjcie0316_600

Meldunek dla małżonki z wykonania zadania

zdjcie0317_600

Srebrny medal

zdjcie0321_600

zdjcie0322_600

Zakończenie

«Powrót do poprzedniej strony